• Wpisów:27
  • Średnio co: 52 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 23:01
  • Licznik odwiedzin:4 485 / 1483 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Spojrzałam tęsknym wzrokiem na moje rzeczy . Dopiero, co się przeprowadziliśmy do Hamel, a już dostałam wezwanie od Eun. Wyczuła obecność mojego brata niedaleko. Muszę to zbadać. Yoma wraz z Misakim zgodzili się pójść ze mną (Chung nie odstępuje mnie na krok), Carney miał coś do załatwienia, nie zastałam go w domu. Edwina oraz Eiree chętnie się z nami zabiorą. Hilde.. Ostatnio ma jakieś humory. Pytałam jej się, a ona zaczęła bredzić o jakimś mięsie ( ̄へ ̄) myślę, że w piątkę też damy sobie radę.
Otworzyłam szafę. Trzeba było się spakować na podróż. Nie wiadomo, co nas tam czeka. Spakowałam do plecaka trochę jedzenia (kupców znajdzie się wszędzie, ale oskrobią twoją sakiewkę do ostatniej monety) i pewną nietypową rzecz - orby. Takie półszklane kule, wypełnione w środku energią uzdrawiającą, zatruwającą, elektryczną, czy też ognistą. Rzucasz je w przeciwnika, bądź blisko niego, po czym napawasz się natychmiastowym efektem.
Delikatnie ułożyłam je w torbie. Nie chcę spłonąć żywcem. Pogłaskałam mojego smoczka.
- Nie mogę ciebie ze sobą wziąć, przykro mi..-białobłękitny stworek zrobił smutne oczka- nie patrz tak na mnie, bo się zaraz popłaczę!
Mimo usilnych prób musiałam wziąć go ze sobą. Westchnęłam, zamykając na klucz sklep ze zbrojami - nie będę mogła ich czyścić, mam nadzieję, że nie zajdą rdzą zbyt szybko.
 

 
Mięso, mięso... Potrzebuje mięsa! Głupi Carney, taki z niego mężczyzna, a nie umie kupić jakiegoś dobrego mięsa! Jestem głodna, a jak jestem głodna, to jestem zła! Nie dość, że Starszy brat Tetsu opętany przez demona zaatakował wioskę, Yoma wraca do formy, przefarbował włosy, a podczas walki pasmo jego włosów jest białe, a wokół miecza latają dynamo, a ja nie mam co jeść! Już sama nie wiem co jest złą, z co dobrą wiadomością! Upff... Uspokój się Hilde... Carney ci pomógł i masz już bardzo wysoki poziom... chodzisz gdzie chcesz i zabijasz wszystkie, nawet najgroźniejsze potwory, a beczysz o mięso... Wdech i wydech...
-Hildeeee!- usłyszałam Yomę.- Idziemy z Tetsu szukać jej brata. Idziesz z nami.
Westchnęłam. I co, jakbym mogła odmówić?
 

 

Spóźniony surprise na Nowy Rok!!! ヽ(=^・ω・^=)丿


(Endergirl to mój drugi blog)


Nie kopiować!!! Bo spam i ban!
 

 
Zastałam Glave'a siedzącego na ławce w parku.
- Oczekiwałem cię. - powiedział łamiącym się głosem pół-robota.
Wstał. Łańcuchy wiszące na jego szyi głucho szczęknęły.
- Domyślam się, że chcesz spróbować sił w Czasoprzestrzeni Henira? - zapytał, zwracając swoje miodowozłote oko w moją stronę.
- Skąd wiedziałeś?
- Mistrz Czasoprzestrzeni ma swoje sposoby.
Wstał. Nie musiał nic mówić, szłam po prostu za nim. Doszliśmy do ekscentrycznie wyglądającej posiadłości. Z resztą, pewien ekscentryk w niej kiedyś mieszkał, ale wszelki słuch o nim zaginął.
- Majstruję w Czasie, odkąd pamiętam. Rodzice zawsze bali się tego, co potrafię, i tego, czego się nauczę. Pewnego dnia, za młodu, widziałem przecudnego ptaka. Jego pióra błyszczały we wszystkich odcieniach błękitu i zieleni, oczy lśniły mu purpurowym blaskiem. Chciałem podbiec do niego, pozachwycać się, nim odleci. Ale cóż. Nie zdążyłem zrobić pół kroku, a ptaszyny nie było. Ogarnęła mnie złość. Wyda ci się to nierealne, ale z tej złości zamknąłem to cudo w Czasoprzetrzeni. Jest tam do dziś. Nie zaznaje głodu, zmęczenia, jest jak robot.
Jak ja. - zamyślił się.
Otwierał kolejne drzwi, wyjmując z każdej kolejnej kłódki kluczyk stworzony ze zlepionych ze sobą atomów. Podążałam wciąż i wciąż za nim. W końcu zaczęło mi się zdawać, że chodzę wciąż w to samo miejsce, że każdy pokój jest taki sam. Nagle przystanął. Wpadłam na niego, a jedyne co usłyszałam, to głuchy brzdęk blachy. Za wielkimi drzwiami z metalu, którego nie mogłam zidentyfikować Stała Hilde.
- Oto twoja koleżanka. Pomyślałem, że samej będzie ci za ciężko.
 

 
Wyszliśmy do miasta całą gildią. MOJĄ gildią. Dlaczego moją? Bo to JA jestem jej mistrzynią! Ha! I sama samiutka ją założyłam. No... Z wsparciem finansowym Edwinki~
W każdym bądź razie idziemy na karaone. Nie podoba mi się to, no ale cóż. Carney tak prosił...
Weszliśmy do budynku i wykupiliśmy pokój na kilka godzin. Misaki śpiewał z Yomą, potem Raven z Aishą i Reną, Rena z Yomą,... Różne to były kombinacje. Potem na moje nieszczęście Carney postanowił zaśpiewać ze mną. Byłam lwicą, heh...

 

 



Jak ten typ może rozkazywać tak wysoko postawionej w Elios osobie! Mnie stać na całą dużą wioskę. Bank CoBo świetnie strzeże moich pieniędzy. A on? On był zwyczajnym najemnikiem. Heh! Wroniarzem. Błagam...
Poszłam do domu. Eh... Dobrze, że ten Chung mi poprawił humor. Misaki... Ma ładne imię. Jego ojciec był wysoko postawionym obrońcą Hamel. Właśnie! Czas przenieść się do Hamel. W Belder zaczynam już mchem porastać. Czas na wybrzeże! O tak... słońce, morze... I nowe monstra! Taaak... tego mi trzeba. Czas odkurzyć włócznię i wyruszać w drogę. Ale najpierw pakowanie... Kuźwa. O, już wrócił? Szybko się uwinął. Myślałam, że będzie dłużej trenował z Yomą. Ale cóż...
- Misaki, chciałbyś razem z naszą Gildią się przenieść do Hamel?
 

 
Następnego dnia przyszła do nas Tetsu z Chungiem Misakim. Carney przywitał się z nim szybko i wyjaśnił, że gdy był na misji chłopak mu pomagał. Widać było, że Yoma był trochę zazdrosny o swój "wzór do naśladowania", ale po chwili zaprzyjaźnił się już z Misakim na dobre. Poszli do pokoju Yomy.
-Tetsu, tylko nie traktuj go jak malucha! Hilde tak robi i Yoma nie wygląda na zadowolonego, a w końcu oni są w tym samym wieku- powiedziała Eiree. Traktowałam go jak dziecko? Może naprawdę jestem nadopiekuńcza.
A teraz coś o mnie! Za namową mojej rodzinki postanowiłam zostawić zbroję na misję. Z nowych ubrań przypadła mi do gustu biała i czarna bluzka oraz kamizelka w paski. Carney postanowił uwiązywać mi na głowie wstążkę, ale na moje szczęście nie zawsze mu się o niej przypomina.

Rena i Ara zostały z Yomą i Misakim, a my z Carneyem poszliśmy do parku. Grał dla mnie na gitarze... Ohhhhh... Czy my sobie zbytnio nie słodzimy?

 

 
Spokojnie piłam herbatę wiśniową.
》Chciałaś mu to powiedzieć?! Myślisz, że będzie równie głupi jak twój brat Aren? Sądzisz, że zbłądzi? Że ciebie nie posłucha!?《
Oczy miałam otwarte szeroko. Eun... nigdy wcześniej się tak do mnie nie zwróciła... zawsze mnie krytykowała, jak wymagająca matka.
》Heh. Bądź rozsądna. On bardzo chce z powrotem walczyć mieczem. Te wody duszy... pomyliły się. Wystarczy, że znów nabierze mięśni i tyle.《
Dyszałam ciężko. Dzwonek do drzwi. Eve... z Ravenem i Yomą... wrócili ze spaceru. Dobrze. Chciałam iść. Podlać kwiaty na grobach mych rodziców. 》Ktoś ci pozwolił wyjść? 《
Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Zostać? Iść? Zostałam. Yoma się mnie zapytał:
- Aro... rozwiążmy rebus, dobrze?
Zgodziłam się. Bo co? Zaprowadził mnie do swojego pokoju. Usiadł na łóżku. Przywołał dynama do siebie. Oglądał każde uważnie. Jedno się wymykało.
- To ty! - złapał je. Miotało się jak zwierzę w jego dłoni.
- Tetsuya, zobacz. Może ty to rozwiążesz... Eiree nie umie, Hilde się nie pytałem...
- Pokaż.
Na stalowej płytce wielkości paznokcia wyryto jakiś napis błyszczący delikatnym fioletem. Co to jest?
-》Nie zbaczaj ze ścieżek wyznaczonych przez los.《

Eun... skontrolowała mój głos... otrząsnęłam się.
-Dzięki...
Patrzył się jakoś dziwnie. Po paru godzinach pracy nad nowym projektem kimona ( rysowałam je u nich w domu ) zakończyłam prace. Zbyt ciężkie miałam myśli. Eve wraca na rękach Carneya. Rumieni się. Ledwo przekracza próg domu od razu wstępują w nią nowe siły. Nie zważądać na moje prośby o odpoczynek zrobiła nam kolację. Musiałam wracać do domu. Szłam w całkowitych ciemnościach. Tylko białe ogony powiewające z tyłu emanowały delikatne światło. Słyszałam, że ktoś za mną idzie. Zaczęłam zbierać energię ducha w prawej ręce, gotowa do obrony. Odwróciłam się. Drobny cień zniknął za drzewem.
- Halo? Widziałam cię. Wyjdź.
Drobny blondynek w błyszczącej białej zbroi wyszedł mi na powitanie. Rumienił się.
- Kim ty jesteś? - zapytałam się. Spojrzałam w dół. Jego głowa jest na wysokości mojej szyi... przecież to jeszcze dziecko.
- Jestem Chung... Misaki Chung... I ... I ...

Jąkał się niebywale. Podreptał do mnie Blisko. Bardzo Blisko.
-Jestem Tetsuya Ara. W czym ci...
Nie zdążyłam dokończyć. Chłopczyk przytulił się do mnie z całej dziecięcej siły. Wyszeptał słowa, ale ich nie słyszałam. Pogłaskałam go po głowie. Poczułam długie, wilcze uszy.
- Zaopiekuj się mną... - wyszeptał...





》Hie Hie Hie 《
bez skojarzeń proszę °~°
 

 
Miał rację. Nie zajmowałam się sobą, więc obiecałam, że wyruszymy na dwudniową misję.
Wróciliśmy do domu. ubrałam się w to, co kazali ubrać mi Yoma i Carney. Nie czułam się w tym zbyt konfortowo, no ale...

Wyruszyłam z Carneyem na jakieś przedmieścia w Hamel. Mieliśmy załatwić bossa.
Nie będę tego opisywać, bo pewnie by się wam nudziło, gdy wracaliśmy mój Raven niusł mnie aż do domu. Zarobiliśmy za tą jedną misję tyle, co ja zarabiam na 20 tych, na które chodzę, by mieć za co opłacić rachunki i kupiś jedzenie. A na jakie misje chodzę? Na te typu: "To zanieś temu, a temu powiedz to". Tęskniłam za przygodą.

Gdy weszłam do domu Yoma znudzony wstał i żeby tradycji stało się za dość uściskał mnie mocno.
Eiree od razu uśmiechnęła się. Chyba zauważyła, że przynieśliśmy sporą sumkę. Była u nas w odwiedzinach Tetsuya. Zapoznała się z Carneyem. Poszłam do kuchni i przygotowałam kolację. Wszyscy zasiedliśmy do stołu, by wspólnie zjeść ciepły posiłek.

 

 

Pani El, dlaczego ta Hilde tak mało myśli o sobie? Naprawdę... Cały czas w zbroi... Po prostu nie mogłam na nią przepatrzeć... Naprawdę... Dopiero dzisiaj (!) poprosiła mnie o pomoc w kwestii ubioru. Ciężko się dziwić. Zakochana po uszy w 70 lvl-owym Ravenku musiała na spacerek się wystroić. Raz na ruski rok szczotka dotyka jej włosów. Gdy ją czesałam wrzeszczała, że jej przewody poprzegrzewam... Oj ciężka to była walka, oj ciężka... Cudem namówiłam ja do założenia jasnofiołkowej sukienki z bufkami na rękawach zamiast zbroi... jeszcze mam parę siniaków od tych przeklętych gravitonów. Kiedy wychodzili, siedziałam zdyszana na sofie. Cel osiągnięty. Białowłosa piękność wyszła z Ravenem i małym na spacer. Ufff... Ktoś zapukał przez okno.
- Kto tam? - odsłoniłam roletę. W jednej chwili się przestraszyłam, widząc tuman białych ogonów.
- Spokojnie, to tylko ja, Tetsuya...
Wlazła przez okno.
- Odkąd nie używasz drzwi?
- Od kiedy Eun rano robi sobie żarty i z tym ( tu majestatycznie pomachała ogonami ) nie mogę wejść przez drzwi. - powiedziała zirytowana.
- Więc, w jakiej sprawie do mnie przychodzisz? - w wiosce służę za psychologa, swatkę, doradcę w sprawach sercowych itp.
- Em... Odwiedzić cię? Pogadać? A gdzie Yoma? - rozejrzała się po pokoju czerwonymi oczami.
- Wyszedł.
Zaniepokojona zdjęła rękawiczki kocie łapki i czapkę imitującą kocią głowę. Poprawiła obróżkę z dzwoneczkiem na szyi.
- Eun mi często przekazuje informacje przydatne na przyszłość... Nie zdążyłam mu czegoś ważnego powiedzieć. Jeśli będzie chciał wrócić do starego trybu walki i życia, skończy się to dla niego bardzo źle... Nie wiadomo, czy przeżyje. Będzie bardzo silny albo bardzo słaby. Mogą być tego bardzo różne skutki. Może odzyska Aurę Ognia i utraci Dynama... Naprawdę... Wizja się wtedy urwała... nie miałam jak do niej wrócić... - usiadła po turecku obok mnie na sofie ( przez cały czas nerwowo tuptała wkoło mnie ).
- No dobrze... uhm. Przekażę mu. - wybąknęłam.
- Mogę to sama zrobić? - spojrzała na mnie znów tymi czerwonymi oczami o wąskich, lisich źrenicach. Spojrzenie było tak proszące, że aż rozbrajało. Nie mogłam mu się oprzeć.
- Tak... zostań tu, póki nie wrócą.
Poszłam zrobić herbatę. Eh... Ciężki los elfa w takiej wsi...
  • awatar Życie w Elsword: Nie martw się, to taki wiek. Będzie tylko gorzej. /Eve
  • awatar Życie w Elsword: Ludzi mogą wymyślać że jestem zboczona, ale rena ma tu zajebistą buzię :3 musiałam dodać to zdjęcie bo inaczej bym nie wytrzymała... / Ara
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Podszedłem do niego i poczochrałem jego włosy.
-Złe sny, co?- zaśmiałem się.
Nie przejmowałem się zmianą jego wyglądu. Był dla mnie bardzo ważny, a to czy walczy mieczem, dynamo, łukiem, lotkami, czy nawet za pomocą samej magii nie robiło mi różnicy. Liczy się tylko to, co jest w środku, a to co na zewnątrz kompletnie nieistotne.- Chciałbyś dalej walczyć mieczem, prawda?
Chłopak tylko skinął niemrawo głową. Chciał. Bardzo tego chciał. Całe życie walczył tylko nim.
-Zaczniemy trening. Pomogę ci, a że jesteś bardzo zdolny nie zajmie ci długo nabranie mięśni- powiedziałem siadając obok.- Możesz być naprawdę silny. Wierzę w ciebie.
Yoma przytulił się do mnie będąc na skraju rozpaczy. pogłaskałem go lekko.
-Eve.... Siostra chciałaby.... żebym została Addem...?
Zaśmiałem się cicho.
-I mi i Eve jest obojętnie. Chcemy, żebyś był szczęśliwy. Rena zaraz do ciebie przyjdzie, tymczasem... Będę musiał się gdzieś wybrać z naszą Evuś~
Yoma zachichotał wiedząc co mam na myśli.

Gdy zszedłem do "mojej księżniczki" zobaczyłem że jej włosy zwykle zachowane w nieładzie teraz były rozczesane i pięknie ułożone, a zbroję, którą ściągała tylko do snu zastąpiona była jasnofiołkową sukienką z bufiastymi rękawkami. było czuć od niej zapach słodkich, acz nie mdłych perfum. Sam się sobie dziwie, jak dokładnie potrafię ją opisać w takich chwilach. Zauważyłem oglądającą zza kanapy całe zajście Eiree i uśmiechnąłem się do niej biorąc moją Hilde pod ramię.
We wszystkich wioskach nastąpiła bezśnieżna zima, ale w Ruben była końcówka słonecznej jeszcze jesieni. Usiedliśmy na ławce przed jakąś knajpą. Zamówiliśmy drinki i rozmawialiśmy... Wziąłem ją na randkę, żeby się odstresowała, a tu co? Całe czas mówi o Yomie i Eiree. położyłem rękę na jej ramieniu.
-Posłuchaj, mam już osiągnięty 70 poziom we wszystkich 3-ech moich formach, a ty dopiero 50-ty w jednej z nich. Zostaje. Nie zostawię cie już. Musisz w końcu się wziąć za swole życie, Hilde. Na co dzień chodzisz zaniedbana, pomagasz tylko innym. Ostatnio przyciągnęłaś tą Arę. O sobie nie myślisz wcale. Twoje umiejętności są na wysokości moich, ale nie robisz nic by podbić lvl.
Ucichła. Tego czego Hilde bała się najbardziej była śmierć. Wiedziałem o tym dobrze.
Po zjedzeniu kolacji poszliśmy na zakupy. Kupiłem jej jakieś normalne ubrania (nie można non stop mieć na sobie zbroi!)
-Ewentualnie mogę wrócić do robienia misji, ale... Muszę wracać, żeby robić kolację... sprzątać, prać...
Zaśmiałem się, poczochrałem jej włosy i pocałowałem w policzek.

 

 
Leżę sobie na łóżku i rozmyślam o tym, co ostatnio zaszło... za oknem słychać szelest."To tylko drzewa"- pomyślałem. Nagle za roletą pojawiła się ciemna postać. Myślałem, że mam zwidy. Dynama zabrzęczały ostrzegawczo. Otuliłem się mocniej kołdrą. Udałem, że śpię. Ktoś uchylił drzwi od mojego pokoju. "Jezus Maria kto to!?"...Zapach męskiego perfumu i chrzęst stali... Tak, to był Raven. Zawsze wieczorem przychodził mnie trenować.
- Jakżeś się zmienił... Tylko trochę czasu minęło, a z odważnego Yomy zrobił się biały chuderlaczek... Śpij dalej, śpij... - wyszedł. jak zwykle, gdy miał być cicho, to oczywiście z gracją dorównowującą słoniowi strącił mecha - łapą dwie wazy i zrobił wielką ryzę na ścianie. Przewróciłem się na plecy. Dynama delikatnie błyszczały w ciemnościach panujących w moim pokoju. Ich delikatne brzęczenie mnie uspokajało. Zamknąłem oczy. Byłem w gigantycznej bibliotece. Zamiast regałów były niebieskozielone korzenie ogromnego drzewa. Wszędzie
świeciło delikatne złotawe światło. Nie wiedziałem skąd się bierze. Nigdzie nie było żadnych lamp, tylko na środku rotundy ( sala miała mniej więcej taki kształt )stał gigantyczny kryształ. Próbowałem do niego podejść, lecz cofałem się do tyłu. Zacząłem biec. Kryształ się oddalał... Zapadłem się w pustkę. Dookoła mnie latał ten tajemniczy cień... Zniknął. Bałem się. Wkoło mnie unosiły się lustra. Zlepiły się w jedno wielkie. Przez chwilę widziałem starego siebie. Jednak prawe oko było fioletowe. i te znamiona... Rozeszły się po całym ciele, zamieniając mnie w Adda. I nagle usłyszałem damski głos, którego nie znałem... "No chodź kochaniutki, no chodź... Aduś... Koooocham cię!!!". Obudziłem się cały zdyszany.
 

 
Przykro mi, gdy na niego patrze, ale co zrobić? Zauważyłam, że wrócił, a za nim leciała jedna ze starożytnych broni ludu Eve.
-Widzę, że załatwiłeś sobie dynamo. Skąd je masz?
Moje grawitony Mobi i Levi obfrunęły dynama dookoła.
-Ta Ara ze spinką Eun mi je dała. Były w rzece...- westchnął. Poklepałam go po głowie.
-Połóż się. Powinieneś odpocząć.
Zapomniałam wspomnieć wam, że Edwina wykupiła dom w Alterze. Zrezygnowała z pracą na granicy i postanowiła zostać zarządcą naszej Gildii. W końcu razem ją założyłyśmy, a ja jestem w niej Mistrzynią. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłam Tam był Carney (celtycie imię- wojownik). Mężczyzna Z rodu Raven.
-Przyszedłem w odwiedziny- powiedział uśmiechając się pod nosem. Wpuściłam go w milczeniu do salonu. Kiedyś byliśmy razem blisko... BARDZO blisko. Pomagał mi zajmować się Yomą, gdy był mały. Lubili się. Łączyło ich to, że obydwaj mieli miecze i świetnie się nimi posługiwali. Ciekawe jak zareaguje na zmianę mojego brata.
-Edwina poinformowała mnie telepatycznie, że Yoma się obudził- powiedział idąc w stronę pokoju chłopaka.- Mogę się z nim...- zatrzymałam go.- Hilde, ty... Chyba nie jesteś zazdrosna? Po prostu chciałem z nim pogadać.
Uderzyłam go w twarz.
-Nie jestem zazdrosna- warknęłam.- Ale Yoma nie jest już taki jak kiedyś... Carney, on jest Add'em. Teraz nie udźwignie miecza. Ma dynamo.
Mężczyzna spojrzał na mnie zdziwiony.
-Lubiłem z nim walczyć, pojedynkować nie, ale to nie wszystko. Jest dla mnie ważny tak samo jak dla ciebie.
Carney pochylił się nade mną i pocałował delikatnie. Potem wszedł do pokoju Yomy.

*********************
Zdjęcia Carley'a z małym Yomą oraz screen ze mną.




 

 
Białowłosy chłopak smętnie wałęsał się po wiosce. Podeszłam do niego.
-Cześć, kim jesteś? Nowy? Nie widziałam cię tu wcześniej.
- Jestem Yoma. A przynajmniej byłem.
Zamyśliłam się. Przysięgłabym, że miał czerwone włosy.
- Masz jakąś broń? Mogę znaleźć coś dla ciebie.
- Miałem miecz, ale... mam jakieś zwiędłe ręce... nie mogę go udźwignąć.
- Prawda, miecz dwuręczny jest dość ciężki... Spróbuj z włócznią.
Podałam mu moją ukochaną broń.
- Spróbuj.
Zamachnął się nieudolnie. Biedak.
- A może spróbujemy z nie białą bronią? Taką typu Gravitonów Hilde. Wody Duszy wskazują broń mojej rodzinie od wieków.
Przytaknął. Poszliśmy do mojego ogrodu. Sadzonki, zasiane niedawno przy pomocy Glave'a zaczęły wychodzić z ziemi. Za parę lat będzie tu naprawdę pięknie. Zaprowadziłam go wyłożoną kamieniami ścieżynką między wierzby. Tam był mały staw. Wody Duszy. Mieniły się tysiącem barw, których nie dało się określić. Gdy już zacząłeś je rozpoznawać, wirowały prędko w twoich oczach. Traciłeś równowagę.
- No dalej, dotknij.
Przyłożył palec do błyszczącej tafli wody. Nim zdążył poczuć jej chłód, ze środka jeziora coś wyfrunęło. Było tego sześć. Zaczęło krążyć wokół Yomy jakby po jego orbicie. Zmieniały swoje położenie z każdym jego ruchem.
- Nazwę je Dynama.
Sześć latających obiektów puściło delikatne iskierki, jakby się zgadzając.
 

 
Robiło się chłodno. Weszłam do stolicy (Hamel) i zerknęłam na Tablicę. "Sprzedam mieszkanie!" Taaak... Miałam zamiar się przeprowadzić, ale co zrobić? Yoma ŚPI. Zawiało grozą, hm? Kilka dni temu krzyczał w niebo głosy. Pewnie koszmary się nasilają, a wiecie co jest naj... Sama nie wiem czy to źle, ale dowiedziałam się,że jego matką była... EVE! Kobieta taka jak ja. Od tych nasilonych koszmarów jego cera zaczęła się rozjaśniać, a włosy stawać białe. Czy to możliwe, ze stanie się Add'em? Mężczyzną z rodu Eve? (znawców proszę się nie czepiać o fabułę gry... dop. aut.)
Wróciłam do domy w Elder. Nie mam siły już tyle biegać, ale na expres nie pozwala nam budżet. Eiree podbiegła do mnie szybko.
-Hilde!!! Yoma, on... Chodź szybko!
Poszłam więc za nią do pokoju Yomy. Edwina biegała po domu trzymając się za głowę. Zamknęłam się w pokoju sama z bratem. Stał przed zbitym lustrem i krzyczał i... Był Add'em!
-Yoma... Spokojnie. Co się stało?
-Kim ja jestem?! CZYM?!
-Twoja matka była eve... Chodź do mnie braciszku ;*;
Yoma podszedł i usiadł na łóżku lekko wstrząśnięty.



 

 

Niedługo druga zmiana klasy. W Szkole Wojowników zostały mi już tylko 2 poziomy. Ech, ale jakie! Dłuuugie, nudne i trudne. O! Camila! Co ona robi tutaj o tak wczesnej porze? Otwarłam drzwi.
- Cześć Camila, co ty tu robisz?
- Słyszałam, że cierpisz na samotność, więc myślałam, abyś dołączyła do gildii... - wydyszała
- Ale dlaczego tak wcześnie? Gildia przecież może poczekać.
- No właśnie, że nie. Ruszają w świat, aby...
- Dobra, dobra. Rozumiem. Ale KTO w niej jest. I jak się nazywa.
- MeiyoSenshi. Znajdują się tam:Edwina Aisha, Hilde Eve, Yoma Elsword, Eiree Rena i chyba ktoś jeszcze... Z resztą to miła paczka, ale bardzo pokrzywdzona przez los. Jak ty.
Ukłuło mnie coś w środku. Sieroty? Raczej nie.
- Dlaczego tak bardzo się spieszysz? Zrobię ci kawy...
- Nie, kochana jesteś, Tetsuya, ale nie mogę, po prostu nie mogę! - odbiegła.
Eun, wytłumacz mi, co się z nią dzieje...
"Nie wiem Tet, ale niedługo się przekonamy..."
Ta odpowiedź mnie nie uspokoiła. Sytuacja wydawała mi się groźna. Spojrzałam na stare malowidła wiszące na ścianach. Przedstawiały moją mamę, i babkę kiedy wreszcie okiełznały Eun. Huh. Takie nasze przekleństwo. Zawsze rodzi się dziewczynka i dziedziczy 9 - ogoniastą Lisicę.




Ubrałam czerwony golf. Zimno mi trochę.
  • awatar Życie w Elsword: Piszę, piszę ;*; przepraszam za mało postów i ok. Zerknę. Lamiasta, nie zostawisz nas, prawda? /Eve
  • awatar Lamiasta ^o^: O! Wreszcie jakiś wpis ;3
  • awatar ◕‿◕☆ Idzia^● ω ●^: Eve, luknij czasem na mojego bloga! Zapomniałaś o nim, ale rusza od teraz pełną parą z nowymi inspiracjami! Będę tworzyć komiksy z kucykami! Spodoba ci się!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

elswordworld
 
pokaiga
 
<iframe width="560" height="315" src="//www.youtube.com/embed/Eghk9bVNN9M?list=RD3VFDHL7awyg" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
 

 
26 - poziomowcowi nie jest zbyt łatwo. Od każdego możliwego handlarza dostaje się zadania na zdobycie przeróżnych, dziwnych, często występujących w niedostępnych miejscach składników. Teraz idę do Jaskini Bendersa razem z pewnym Chungiem (boże... tylko 13 poziom?!) zdobyć trzydzieści par skrzydeł nietoperzy. Błeee... Nienawidzę tych ohydnych zwierząt. Przekroczyłam próg skalistej jaskini. Przede mną spadł wielki głaz, zgniatając przy okazji mysz pokaźnych rozmiarów. Biednego Chunga oblazły pająki. Zza kamienia wyłoniła się tęga postać słabego wojownika w metalowej masce z rogiem na czole.
- Błagam. - westchnęłam - Musicie tu łazić?
Przepołowiłam nieszczęśnika. Zabiłam dużo nietoperzy... Ech... ile mam tych par skrzydeł?
20... boże... Poprawiłam kitkę. Szykuje się długa nawalanka.
  • awatar Życie w Elsword: Ja mam prawie wszystkie skóry. Ara, nie wiesz do czego jest zeszyt technik?! Boże... -,-" /Eve
  • awatar Lamiasta ^o^: @Życie w Elsword: Dziękuję. Ten notes jest chyba do technik i to ma pomagac w walce czy cuś.
  • awatar Życie w Elsword: @Lamiasta ^o^: Też mam taką misję... Po co jest ten notes techniki? Chcę go zdobyć, ale... nie wiem do czego służy! XD Może w następnym poście dokończę misję i o tym notesie napiszę. a tak w ogóle to lubimy z przyjaciółką twojego bloga/ Ara
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mam na imię Edwina (szczęśliwa przyjaciółka. Jestem weteranem. Niedawno wróciłam z wojny w Gehennie (świat demonów) do Elios. Od dziecka jestem wychowywana w rodzie Aisha na silną czarodziejkę. Właśnie ukończyłam 45 poziom mocy. Tak jak Hilde nie zamierzam narażać życia, aby aby ukończyć 70 level. Oczywiście po ostatecznym poziomie (70lvl) można walczyć dalej by uzyskać wszystkie 6 możliwych klas.W sumie 210 możliwych poziomów mocy. W każdej 70-tce mieszczą się 2 klasy. Na razie postanowiłam walczyć czystą świetlistą magią. Zdobyłam klasę maga Bojowego i od 35 levelu w formie Czarodziejki Czasoprzestrzeni dążę do 70 poziomu.Przybyłam do Ruben. Jest to najniższa wioska w Elios. Właśnie tam zaczyna się podróż każdego młodego wojownika. Przedarłam się do Elder- wioski, w której zamieszkała Hilde z małym, słodziuchnym,kochanym Yomą-chan i Eiree. Gdy weszłam do ich domu poczułam woń rozkładającego się mięsa. Okazało się, że Eiree kupiła przeterminowane sznycle w media expert. Zza rogu wyskoczyła Hilde i poczęstowała mnie serem.
-Witaj!- powiedziała z uśmiechem.
Po dłuższej rozmowie wyjaśniła mi, że gdy mnie nie było Yoma był w śpiączce. O znalezieniu w rzece Eiree wiedziałam przez rozmowy telepatyczne, ale o Yomie nie wspomniała. Nie chciała mnie załamywać.
 

 
Wstałam z łóżka. Był wczesny ranek. Powietrze wokół było gorące.W okamgnieniu się ubrałam. Moi rodzice nie żyli!!!Wyszłam na dwór.
Demony zaatakowały wioskę, zabijając jej mieszkańców! Mimo ciężkiego treningu , nie zdołałam ocalić swojego miasteczka. Uciekłam do domu, jednak zostałam okrążona. Gdy byłam się w budynku, podłoga zarwała się. Po odzyskaniu przytomności odkryłam,że leżę na posadzce podziemnego ołtarza. Kiedy odzyskiwałam powoli świadomość, zauważyłam znajomy cień. Mój brat, Aren, który został księciem demonów, przybierając imię Lord Belmez bez wahania zamierzał mnie zabić. W ostatniej chwili znalazłam szpilkę do włosów,która spadła z ołtarza. W momencie dotknięcia jej, poczułam wielką moc, po czym straciłam przytomność. Okazało się,że szpilka kryła duszę boskiej lisicy Eun, która uratowała mi życie.

- tak wygląda szpilka

Po strasznym wydarzeniu poszłam pogrzebać rodziców. Na cmentarzu wojowników zostały zakopane trumny. Chodziłam cały dzień bez sensu. Wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli, nawet z lękiem... Spojrzałam w strumyk, mianowicie Wodę Duszy. W błękitnym potoku jednak nie zobaczyłam czarnowłosej dziewczyny z bursztynowymi oczami, a prawie kobietę w białych jak śnieg długich włosach, z dziewięcioma, puszystymi również białymi ogonami.
- CO!?
Upadlam na zdeptaną trawę.
- J- JAK TO MOŻLIWE!?
Usłyszałam tajemniczy, kobiecy głos w mojej głowie.
- Aro, proszę... Nie bój się... To ja ... Eun... Uratowałam ci życie... Poprzez dotknięcie szpilki mnie wyzwoliłaś... Spokojnie, odmienię cię z powrotem, nie musisz się bać. Razem wyleczymy twojego brata.
Podeszłam do lustra. Wzięłam nóż. Ścięłam grzywkę. Zmieniłam strój. Mówcie mi teraz Little Devil.
Wyszłam na dwór ponownie. Wyglądałam i czułam się inaczej. Od teraz, gdy moja rodzicielka zmarła, Eun stanie się moją matką, doradcą i sumieniem. [ sprawdź, co z Eve ] - poradziła mi lisica. Szwędałam się po wiosce, w nadziei, że ją zobaczę. Siedziała, opatrując rany... Kto to był? Usłyszałam strzępki rozmowy.
- Glave, nie ruszaj się, ta rana jest głęboka... To co, że boli! Woda utleniona nawet u cyborgów działa cuda! - wkurzyła się.
- Cz-cześć Eve. Dobrze, że cię widzę... Kto to?
- Jestem Glave, cyborg. Przyjaciel Eve.
W ręce trzymał kawałek Eldrytu, który natychmiast wsadził do małej kłódki wiszącej na szyi.
- To paliwo.
Wydawał się miły. Zarumieniłam się, jak zwykle przy rozmowie z płcią przeciwną...
- Ładnie wyglądasz. - jego głowa nagle gwałtownie się przechyliła, poleciały iskry.
W buteleczce zawsze przechowywałam trochę wody duszy, która uzdrawia.
- Poczekaj, Eve. - Delikatnie odsunęłam rękę przyjaciółki - myślę, że to pomoże.
Wlałam trochę Wody Duszy do rany w szyi Glave'a.
- Lepiej?- zapytałam z nadzieją w glosie.
- T - a - a - k.
 

 
UWAGA!!! Tak mniej więcej wygląga krajobraz iwg w grze "Elsword" oprócz gościa w autku, bo naprawdę nie wiem co to jest. /Eve
 

 
Nareszcie ktoś mnie zacznie trenować! Nie mogę się doczekać! Polubiłam tę Hilde. Mam nadzieje, że pomoże mi w odnalezieniu brata(powiedzmy ~ jeśli będziemy przyjaciółkami)... Zabrały go potwory i przemieniły go w demona. Eh...

  • awatar Życie w Elsword: Dzięki. W fabule gry tak na serio go te demony porwały :) nie chcę spoilerować, ale w życiu Ary wiele się namiesza / Ara [ śmiesznie to teraz wygląda Ara mówi o sobie w trzeciej osobie XD]
  • awatar Feast of magic: W demona ? Uu... gruba sprawa :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pokój braciszka otwarłam (wcześniej był zakluczony). Hm... Mam nadzieję, że kiedyś wyjdzie z pokoju przebudzony. Eiree radzi sobie coraz lepiej. Zakupiłam nową zbroję. Ostatnio moja przyjaciółka z rodu Aisha wysłała mi telepatyczną wiadomość,że wraca z wojny na froncie. Mgh... Gdy wczoraj poszłam oczyścić Pamiątkowy MostRobo zobaczyłam tamtą Are, która cztery dni temu sprzedawała mi zbroję.Oczyściłam Most z zabójców i przestępców i podeszłam do Tetsuyi która właśnie wykończyła ostatniego przestępce.
-Ej, ty! Co tutaj robisz?
-Ym... Ja... Walczę... lubię...
Czuję od niej siną moc! Wolę walki! Jest słaba, ale może być silna. W czytnikach z całego Elios zanotowany ma dopiero 13/14 poziom.
-Ja... Mogę ci pomóc. Umówimy się na treningi. Będziesz silna.

Po długiej rozmowie z ucieszoną Arą wróciłam do domu.
-Hilde! Wreszcie jesteś! Kolacja stygnie.
Zasiadłyśmy z moją siostrzyczką do stołu, a po posiłku ułożyłyśmy się spać.
  • awatar Życie w Elsword: Dzięki @Herosi i ich świat , bo po prostu mi zależy na tym, aby własnie dobrze radzący sobie użytkownicy obserwowali nasz blog i pokazywali go innym :) / Ara
  • awatar Herosi i ich świat: @Życie w Elsword: Nie , nie oto chodzi że ja nie rozumiem twojego przekazu i twoich wpisów ale ja po prostu nie znam tej gry i może dlatego nie bardzo wiem... Ale i tak będę wpadać na bloga ;)
  • awatar Życie w Elsword: Czego nie rozumiesz?... Myślę, że piszę dość rozumnie. lata i pory roku biegną im normalnie, ale się nie starzeją. A w zależności ile walczą iwg. podwyższa się ich, poziom mocy, level, lvl... No... Dziękuje, że ci się podoba. /Eve
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Najspokojniej w świecie czyściłam zbroje z mojego sklepiku, gdy próg przeszła nieznana mi białowłosa. Jej złote oczy przyglądały mi się przez chwilę.
- Szukam lepszej zbroi... w obecnej źle mi się skacze. - powiedziała nieznajoma - Czy mogłabym przymierzyć tamtą? - Wskazała na koniec sklepu.
- Oczywiście.
Ja, potomkini rodu Ara, o wdzięcznym imieniu Tetsuya(jap. całą noc) , dorastająca pod opieką Dziewięcioogoniastego Lisa, skończyłam w sklepiku ze zbrojami. Trudno. Podałam białowłosej strój.
- Proszę. Chciałabym zadać jedno taki pytanie... Jak się nazywasz?
- Em... - spojrzała na mnie podejrzliwie - Hilde. A ty?
- Na imię mam Tetsuya, pochodzę z rodu Ara. Wygodna?
- O wiele lepsza niż zeszła.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Jestem Eve. Nazywam się Hilde (walcząca). Urodziłam się podczas wojny… Wojny, gdy demony wkroczyły na Elios… Gdy złe moce chciały zniszczyć drzewo El i zdziesiątkowały istoty ludzkie! Ciężko mi to wspominać… Żyję bardzo długo, a część spędziłam na hibernacji. Wojna ta tyła setki lat temu, ale tutaj życie i wiek toczy się inaczej. Wszystko zależy od umiejętności. Do 15 level’u jest się dzieckiem. Tutaj zawsze było trzeba walczyć. Po apokalipsie, gdy dobro odparło atak demonów, a żołnierzy brakło, a obywatele byli ranni i poszkodowani musiałam pomagać... Miałam około 17 poziom życia. Poznałam mężczyznę o imienu Sonjuu. Przyjaciele nazywali go SonGon. Był z walecznego klany który zawsze uwielbiałam… Elsword. W tamtym Okresie pomagał mi, był starszy, a ja młoda. Nosiłam gotycką suknię. Niestety, SonGon umarł. W ostatnich chwilach życia, gdy z nim rozmawiałam przekazał mi czerwonowłose dziecko w zawiniątku „To mój syn… Wychowaj go i zrób z niego dobrego rycerza…”. Już wcześniej zajmowałam się dziećmi, których rodzice odeszli podczas walk. Gdy patrzyłam jak rośnie przypominała mi się wojna, demony i Sonjuu. Bałam się, że chłopakowi stanie się krzywda… Ochrzczony został jako Yoma. Yoma… Braciszek… Tak go nazywałam… On chciał walczyć… Zawsze chciał być silnym wojownikiem. Nie mogłam mu zabronić! Przecież takie było życzenie jego ojca. Trenowałam go… A moi rówieśnicy którym udało się przeżyć, lub ci z którymi mijałam się level’ami ginęli podczas drogi do poziomu 70. Oni nie byli poważni! 70 level to sława! I spokój na wieki (co wcale nie znaczy śmierci). Gięli... Tutaj nie umrzesz ze starości… Umrzesz w bitwie, a jeśli ktoś się zestarzeje to tyko przez truciznę. Yoma rósł… Ja nadal byłam młoda, a miałam 29 level. Braciszek był naprawdę silny, a ja zapadłam w jakąś chorobę. Rana z wojny się otwierała, a ja mdlałam. Yoma nie wydawał się tym przejęty… Bardzo się bałam, że znów zapadnę w długi sen i zostawię go samego. Po jakimś czasie Yoma przeszedł pierwszą zmianę klasy na 15 lvl do której zmusza starosta, a podczas której giną młodzi wojownicy i czarodzieje. Druga zmiana klasy jest na 35, ale niestety… Gdy byliśmy w wiosce Besma w gospodzie podczas misji wynajęłam pokoje. Następnego dnia rano chciałam obudzić brata, bo mieliśmy ruszyć w drogę… Ale… Ale on… Ciężko mi o tym mówić. Zapadł w hibernację. Nie wiem kiedy się obudzi… Długi sen jest okropny, bo zawsze śnią się koszmary, a trwa on nawet sto lat. Czasami nigdy się nie kończy. Wróciłam do Elder i ułożyłam brata w jego łóżku w naszym małym mieszkanku… Nie jesteśmy rodzeństwem. Nie chce, żeby traktował mnie jak członka rodziny i darzył uczuciem… Oczekuje, aż się obudzi.
Pewnego dnia, gdy rozmyślałam na brzegu rzeki zobaczyłam płynący koszyk. Takie koszyki wypuszczały kobiety podczas wojny, gdy były skazane na śmierć, lub obawiały się o życie dziecka. Większość koszyków tonęła. Musiałam złapać koszyk. A jeśli to było dziecko?... Pobiegłam wzdłuż brzegu i złapałam koszyk. Zerknęłam do środka… Nie mogłam uwierzyć… Mała Rena. Zaczęłam ją wychowywać tak, jak braciszka… A mając zaledwie 5 lat, a już 7 poziom mała Eiree wtargnęła się do pokoju w którym leżał brat… Musiałam jej wszystko opowiedzieć. Myślę, że rozumiała co czuje. Teraz Eiree przerosła swojego brata, Yomę i ma już 37 poziom… Aż mam ochotę westchnąć „Ach, jak te dzieci rosną”.
Siostrzyczka jest chyba trochę poważniejsza niż Yoma… Ostatnio wspominałam jak Eiree jako dziecko dobiła się do pokoju braciszka. Od kiedy go zobaczyła ciągle chciała coś o nim wiedzieć i dopytywała kiedy wstanie. Jestem tego bardzo ciekawa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›